“dobry humor”

(niezrażona wykasowaniem pierwszego akapitu przez wredną, okropną, perfidną, złośliwą, brzydką, nieużyteczną i w ogóle głuuuuupią przeglądarkę, próbuję jeszcze raz.)
JEST PIĘKNIE. Zakurzone ulice, brudne ściany, a nawet zapchlone bezpańskie psy bezwstydnie sobie kwitną. Bez zażenowania emanują banalnie wiosennymi radosnymi barwami. Wiosna z subtelnością ekshibicjonisty dyskretnie zaznacza swoje przybycie. Stada żółtych, czerwonych i różowych tulipanów zasiadły na [...]

Śmierć kliniczna i kontrola nad nią

No to mamy wiosnę, taaak?
Wyczekana, wymarzona, wyjęczana pośród chmur pary wydobywającej się z ust. Prośba o nią była słyszalna w każdym szczęknięciu zębów i potarciu skostkniałych dłoni.
No i jest.
I tutaj pora na wkroczenie do akcji mojej przewrotnej natury. Znaczy cieszę się, oczywiście. Ale jakoś tak nie całym jestestwem, nie czuję ciepła w dłoniach, nie cieszę [...]

Staszic!

Dzisiejszy dzień był dniem dobrym.
Na początku trzeba sobie zadać pytanie, czym jest dzień. (tak taaaak, moje drogi Staszice, napisałam to właśnie tym głosem…)
- No tak… Więc dzień definiujemy jako co…Dzień definiujemy jako porę doby, w której świeci słońce, taaak dzieciaczki…
Pierwszych godzin nie pamiętam, spałam. Zdarza się najlepszym. Ale nikt nie może mi zarzucić, że były [...]

Wiosna. Nienadinterpretacyjna.

Wypadałoby coś napisać bo mi statystyki radośnie lecą na łeb na szyje. W sumie z tym “radośnie” to taka moja nadinterpretacja, ot, paskudny nawyk jak ktoś to kiedyś określił. A właściwie nie nadinterpretacja, tylko koloryzacja rzeczywistości, bo akurat w tym przypadku tworzenie bytów ponad konieczność nie jest rzeczą złą (Właśnie obaliłam Teorię Profesora Stasiaka. Teraz [...]

Słonecznie

Ach, słonecznie mi dzisiaj. A przyczyn może być, ach, tak wiele.
Może to być ta zieleń, dyskretnie kontrastująca z szarością, betonowością, z odrapanymi tramwajami o zmęczonych reflektorach i paniami na wysokich obcasach, a co za tym idzie z oczami utkwionymi gdzieś tam, wysoko. I śmiesznie, i z zadziornym błyskiem w oku, i ironicznie wiosna na paluszkach [...]

Przebiśnieg

Ach wiosennie mi dzisiaj. Od samego rana. I nic to, że moja cudowna komórka obudziła mnie radosnym budzikiem, z entuzjazmem przywracając mnie do życia namolnym dźwiękiem dzwonka, z delikatnością godną defibrylatora. I nic nie zmienia fakt, że moja współlokatorka z radością podciągnęła dziś rolety na naszym oknie (co zdarza się tylko w czasie klęski żywiołowej, [...]