bzzzz?

Nienawidzę lata.
Znaczy się ogólnie to nawet lubię. Ciepłe słoneczne dni pozwalające na nieco lżejsze i przez to bardziej fantazyjne ubiory, na chodzenie bez rajstop, długo i daleko bez najmniejszej myśli o zmarznięciu w dodatku wypełnione absolutnie ogromną masą nicnierobienia mają swój urok.
Więc gdy jestem w środku dnia lato wydaje się całkiem niezłe (o ile nie [...]

Jędrek!

Mój staruszek komputer się na mnie wyraźnie mści. Tylko nie mam pojęcia czemu, przecież pozostawionego go martwego i rozczłonkowanego pod biurkiem na półtora miesiąca chyba nie jest aż tak straszliwą zbrodnią prawda? Cóż najwidoczniej nie wie biedak co czyni, bo jeśli nie przestanie pracować z prędkością bardzo pijanego żółwia, to nie omieszkam delikatnie i niesmiało, [...]

Gorące maliny

Chyba powoli wracam do siebie. Po absencji w szkole z racji oczywistych jak weekend, tudzież i mniej oczywistych jak pozaduszkoweodwiedzaniegrobówwkozienicach nie mam najmniejszych zamiarów spowrotem wdrażać się w rytm szkolnego przyswajania sobie wiedzy. Powiem więcej, nie mam zamiaru również nabywać wiedzy, którą powinnam zdobyć pozaszkolnie- mowa tu o Konkursie Fizycznym Do Którego Się Nie Nadaję [...]

Okulary na szaliku.

Wróciłam.
Wystarczyły dwie noce, a ja już mam wrażenie, że wakacje były jedynie krótkim weekendem, na który wyjechałam z bursy. I tak jak w każdą niedziele, odkryłam, że prawie nic się nie zmieniło. Warszawa nadal jest taka sama, podobnie jak przyjaźń, która cierpliwie czekała na mnie przez dwa miesiące. Widząc ich wszystkich wczoraj i przedwczoraj czułam [...]

Eufemicznie

Brzuch mnie boli. Dość przekonujący dowód na to, że podróże, wojaże i inne diametralne zmiany miejsca pobytu i bakterii zawartych w żywności i powietrzu nie są tą rzeczą, którą M lubi najbardziej. Znaczy M w sensie czysto fizycznym, bo mentalnie, jak najbardziej, proszę bardzo, ja mogę pozwiedzać, mogę się pozachwycać, porozglądać, tudzież posmażyć na plaży. [...]

skrót

No tak. Teoretycznie wróciłam do domu już przedwczoraj. Ale dopiero teraz udaje mi się znaleźć odrobinę energii i czasu, żeby powstukiwać w to okienko trochę liter. Więc wstukuję.
Wyjazd do Turcji przypominał wyjazd na plan jakiegoś kasowego filmu w Hollywood, do tego stopnia, że nie bardzo mi się chcę opisywać go ze szczegółami. Jakoś nie mogłam [...]

Kraina kebabów

Walizki spakowane. W mniejszym lub większym stopniu oczywiście.
Patrząc na odcień swojej skóry, tak dalece różny od zwyczajnego- fluorescencyjnej bieli, zastanawiam się, czy istnieje jeszcze możliwość, aby stał się ciemniejszy. Podczas pobytu we Włoszech odniosłam wrażenie, że osiągnęłam kres swoich możliwości w opalaniu. Stwierdzenie to dość szybko ulegnie weryfikacji- jutro wracam nad ciepłe morza, tym razem [...]

Uzależniona

Nawet nie zauważyłam kiedy minęły te dni od ostatniego wpisu. Mogłabym przysiąc, że godziny wloką się tak powoli, a jednocześnie przecież mijają koło mnie niezauważenie. Ciekawy paradoks. Zostały jeszcze dwa miesiące bez tygodnia. Zawsze to o 7 dni mniej. Najbardziej się cieszę z tego, że jeszcze nie uświadomiłam sobie ile to czasu. Na razie żyję [...]

Wylinka

Zaczynam ten post chyba czwarty raz i za każdym razem po napisaniu pierwszego zdania z lubością i lekkim rozczarowaniem wciskam klawisz ze strzałką w lewo. Nie mogę znaleźć żadnego tematu, który, tak jak zwykle sam zacząłby się opisywać, a ja byłbym jedynie bierną obserwatorką moich dłoni na klawiaturze. Może to znaczyć tylko jedno: ja NAPRAWDĘ [...]

Chlebkiem go! (czyli Pierwszy Mazurski Sabat Czarownic)

Wyjazd owocny. Dowiedziałam się, ach jakże wielu rzeczy.
Między innymi tego, że jeżeli leży się na słońcu przez cały dzień, nad idealnie chłodnym jeziorem, z idealnie dobranym kobiecym towarzystwem z prawie idealnymi zapasami jedzenia leżącymi w cieniu (jak zwykle za mało!) później przez więcej niż trzy dni wygląda się jak słodka pianka. Ta różowo-biała. Rolę strony [...]