Śmierć kliniczna i kontrola nad nią

No to mamy wiosnę, taaak?
Wyczekana, wymarzona, wyjęczana pośród chmur pary wydobywającej się z ust. Prośba o nią była słyszalna w każdym szczęknięciu zębów i potarciu skostkniałych dłoni.
No i jest.
I tutaj pora na wkroczenie do akcji mojej przewrotnej natury. Znaczy cieszę się, oczywiście. Ale jakoś tak nie całym jestestwem, nie czuję ciepła w dłoniach, nie cieszę [...]

Zima

Po całym wieczorze marudzenia na skostniałe palce, ostentacyjnego jęczenia o kubek herbaty, oczywiście niepowiązanego z czynnością jej zaparzanie, chowania się pod wszelkie kołdry, owijania się w bluzy i marzenia o rękawiczkach, ktoś w końcu zrozumiał o co mi chodzi i wskoczył mi na kolana. Przestało mi być zimno w opuszki dłoni, jedynie mały pierwiastek zimna [...]

Słoneczny wieczór.

Czasem są takie dni, które potrzebują śmiechu nieproporcjonalnie głośnego i intensywnego do zabawności powodu. Lecz, nie po to, żeby wyrazić radość, tylko, aby zatuszować przed sobą, że coś jednak jest nie tak. Pomimo tego, że słońce czasem wychodzi zza chmury, akurat wtedy, gdy nadchodzi czas na spacer, że zimny wiatr ustaje, gdy chce się iść [...]

Banalnie

Otworzyłam to okno w sumie nie-wiadomo-po-co. Miałam coś napisać, ale z chwilą pojawienia się tego białego tła wszelkie, uwaga, będzie górnolotnie, natchnienie uleciało ze mnie jak z przekutego balonu. Nawet nie stać mnie na jakieś oryginalniejsze porównanie. Równie dobrze mogłam napisać coś w stylu “sok pomarańczowy z rozbitej butelki”, albo “woda z dziurawej łyżki”, tudzież [...]

Honor czasu

No tak. Chyba wygląda na to, że zanurzyłam się w Warszawie na tyle, że straciłam serce nawet do pisania. Dni, tak jak wcześniej, płyną tutaj dwa razy szybciej, niż w innych miejscach. Odczucia co do tego mam dość ambiwalentne- z jednej strony wciąż i wciąż towarzyszy mi to uczucie, że coś mi ucieka przez palce, [...]

skrót

No tak. Teoretycznie wróciłam do domu już przedwczoraj. Ale dopiero teraz udaje mi się znaleźć odrobinę energii i czasu, żeby powstukiwać w to okienko trochę liter. Więc wstukuję.
Wyjazd do Turcji przypominał wyjazd na plan jakiegoś kasowego filmu w Hollywood, do tego stopnia, że nie bardzo mi się chcę opisywać go ze szczegółami. Jakoś nie mogłam [...]

Uzależniona

Nawet nie zauważyłam kiedy minęły te dni od ostatniego wpisu. Mogłabym przysiąc, że godziny wloką się tak powoli, a jednocześnie przecież mijają koło mnie niezauważenie. Ciekawy paradoks. Zostały jeszcze dwa miesiące bez tygodnia. Zawsze to o 7 dni mniej. Najbardziej się cieszę z tego, że jeszcze nie uświadomiłam sobie ile to czasu. Na razie żyję [...]

Sama w wielkim mieście

Nie mam co ze sobą zrobić.
Chociaż właściwie mam wiele możliwości. Jest piękna pogoda, mogę iść na spacer, mogę zjeść wielkie lody złożone z nieprzyzwoicie dużej ilości gałek, tych najbardziej kalorycznych oczywiście. Mogę usiąść na ławce i po prostu wystawić twarz na podmuchy wiatru, który dzisiaj tak jak prawie nigdy osiągnął idealną prędkość i temperaturę. Zresztą [...]