blech

Nie skłamię jeśli powiem, że rzeczywistość stara się spaść na mnie z nieba i rozpłaszczyć na krwawą miazgę o powierzchnię warszawskiego trotuaru (ach, piękne słowo). Jako, że twór ów jest, trzeba przyznać, dość pokaźnych rozmiarów, mój strach przed nim jest proporcjonalny do jego masy. Więc pieczałowicie buduję sobie szałasik z magiii  z chwil, tak przesączonych [...]

Rzeczywiście…

Rzeczywistość zaatakowała mnie z całym swoim orężem tuż po powrocie. Wytoczyła ciężką artylerię pod presją której zawsze padam na kolana. Ogródek był do wypielenia. A ja nienawidzę tego uczucia, gdy ziemia wdziera się pod paznokcie a palce ścierają się od wzmożonego, acz niezbyt przyjaznego kontaktu z zielenią. Po prostu nie.
Dobija mnie też fakt, że jutro [...]