Nic nie może porównać się z uczuciem gdy popijasz lekarstwo, absolutnie nie do przyjęcia w smaku, po każdym łyku odstawiając na biurko kubek, a gdy ponownie po niego sięgasz okazuje się, że wypiło się już wszystko i pozostał jedynie przeraźliwie gorzki osad na ustach. Mimo oczywistej ulgi poczułam dziwne rozczarowanie. Może mam potrzebę udowadniania sobie jaka jestem dzielna?
Ale jakże mam nie byc dzielną po ponad tygodniu smarkania, kichania, łykania tabletek i popijania herbatek, zarażania społeczeństwa i unikania WFu? M jest chora i już.
A tak naprawdę to piszę tutaj, bo mam jutro klasówkę z matematyki. Wydarzenie to, samo w sobie złe i okrutne ma jednak pewne dobre następstwa (przedstępstwa?) bo motywuje do robienia rzeczy twórczych kiedy obejrzało się już wszystkie obowiązkowo oglądane strony i nie ma dalej jak się wymigiwiać od powtórki z badania przebiegu zmienności funkcji. Zresztą znając życie nasza nieoceniona Pani Profesor i tak da nam taki przypadek na którym cała klasa się wyłoży, więc po co to wszystko? Marność, marność i wszystko marność, jakby powiedział pewien prorok.
Nic to, zwłaszcza, że wyżej wymienioną Panią Profesor pragnę pozdrowić, z racji zaskakująco miłych i wyrozumiałych reakcji z jej strony w tygodniu ostatnim: Piątek po imprezie czwartkowej, w klasie 21 osób w tym kilka umiera na ławkach podczas dwugodzinnej matmy (spośród których trzy spały u znajomego znajomych, po czym brały prysznic w szkole niecnie wkradając się na WF niczemu nie winnej klasy drugiej. Spośród których jedna oberwała ok godziny 4 tortem twarz. A raczej ktoś wsadził jej twarz w tort. Zresztą nie wnikajmy z szczegóły. Zgadnijcie tylko kto był tym wybrańcem….)
A dzisiaj w końcu się zebrałam i uprałam biedną kurtkę z tortu
3 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

xD skoro publicznie nie chcesz opowiadać to odezwij się na gg i napisz jak to się stało, że Twoja twarz w torcie wylądowała, na pewno to arcyciekawa i pouczająca historia o smutku i radości, o miłości i nienawiści, o Don Kiszocie i wiatrakach
Jaki smak? ^^
Może to zatruty tort był i temu chorowałaś
napisała by coś, a nie sie matematyki uczy !
dokładnie apiliszko
kto to widział, żeby w LO się matmy uczyć