Ludzie listy piszą

Dostałam dziś list, co sprawia, że dzień od razu wydaje się fajniejszy. No bo jednak miło się dowiedzieć, że ktoś gdzieś tam w zimnej Anglii pomyślał sobie o  mnie, co więcej, nie tylko pomyślał, ale też usiadł nad papeterią z długopisem w ręku i poczłapał gdzieś tam kupić znaczek i wysłać to wybitnie agnieszkowe, a przez to unikatowo radosne dzieło. (btw: http://apiliszek.wordpress.com) Do tego stopnia miłe, że zmobilizowałam wszystkie swoje siły i wzięłam się do roboty. Też będę tak samo fajna jak Agnieszka i też wyślę do niej list. Taki długi i papierowy, a co!

Więc napisałam. I okazało się, że dwie strony a4 to za mało na opowiedzenie wszystkich wydarzeń, dla których powinno znaleźć się tam miejsce. Zresztą przecież to nie o wydarzeniach się najlepiej pisze, bo to co jest, wcale nie musiało się wydarzyć (tak, to bardzo głęboka myśl, dajmy jej kilka sekund.)

Więc tak. Byłam w Warszawie z moimi chłopakami. I oczywiście udało nam się niepotrzebnie łazić w to i z powrotem szukając sklepu muzycznego, którego, tego z właściwą zawartością nie udało nam się znaleźć, udało się iść do KFC i wypić zbyt dużo koli ze stanowczo zbyt jednej słomki no i udało się…

Skrzyżowanie Marszałkowskiej z ..? (Tam koło takiego Konia, co się wypina zadem na ludzi.) Dużo dużo przejść, wysepek, półwysepek i stożków wulkanicznych. My, po przekątnej do miejsca docelowego. Chodźcie w lewo.

Tup, tup, tup. Przejście do połowy wysepki. EJ, ale tam, nie ma przejścia (z tego miejsca, na które mieliśmy dojść, czyli przez Marszałkowską, po drugiej stronie tego czegoś z czym się krzyżuje)

Tup, tup, tup wracamy.

Tup, tup, tup na około i jesteśmy.

Czyli łącznie zamiast dwóch boków skrzyżowania prześliśmy trzy.

Ej, ale tam jednak jest przejście. Podziemne.

Czyli wszystko cudownie po staremu.

No i była potem też Europarada, no ale nie bardzo jest o czym pisać w związku z nią. Bo, cóż, niestety wstyd się przyznać, ale to był lekki niewypał. :P Na szczęście Pana Tadeusza, który został zagrany przez nas absolutnie tragicznie na samo jej otwarcie, zrekompensował nasz godzinny koncert i późniejsze (już po cywilu) tańczenie pod sceną z Włochami do ich utworów ludowych. Co, my nie pójdziemy? :) I nauczyłam się kryyycia na trąbce :D

I tutaj zdjęcie europaradowe z uroczym znakiem wodnym gazety Płońszczak Press. Ja to ta w buraczanym.

Euuuroparada

A tak na serio to gram na waltorni i jestem prawoskrzydłowa. Ot, taka zagadka. (tia, jakby co najmniej ktoś kto mnie nie zna, czytał to :D )

A teraz się lenię i mam prośbę do ogółu społeczeństwa, żeby ktoś mnie wyciągnął z domu :P

4 komentarzy

  1. “Więc tak. Byłam w Warszawie z moimi chłopakami.”

  2. Dwuznaczność celowa, Słońce :D

  3. Jasne. Teraz Ci się zebrało na dwuznaczności..:P

  4. o_O, to o mnie! :P


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz