Europarada zbliża się wielkimi krokami. Co ciekawe, nie jest konieczne nawet jej rozpoczęcie, żebym była nią zmęczona. Codzienne próby z musztrą, którą się stanowczo za bardzo przejmuję to chyba za wiele.
Trochę mi wstyd z tego powodu, ale cóż, tęsknie do szkoły. Pomijając przykry fakt nieznalezienia mieszkania do wynajęcia (znaczy mieszkanie było… nawet idealne…), co wiąże się z dalszym koczowaniem w bursie tamtejsza rzeczywistość wydaje się nieporównanie bardziej różowa. Cóż, muszę przyznać, że rok szkolny, w którym muszę się jedynie uczyć i sprawiać pozory dobrego zachowania w bursie jest idealnym dla mnie czasem. Zwłaszcza, że moje skłonności do czucia się samotną i nikomu niepotrzebną są pieczałowicie zwalczane przez kilka oddanych mi osób praktycznie każego dnia. Tęsknię za tym bardzo. I nawet takie drobnostki jak fizyka której NIE UMIEM i matura nie zmniejszają mojego pragnienia powrotu. Co oczywiście nie oznacza, że będę niechętnie przyjeżdżać do domu na weekendy. W końcu tutaj też jednak mam znajomych
A. No i to już ostatnie takie wakacje. Cudownie :*
Nie ma jeszcze komentarzy
Brak komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz
