Czuję się absolutnie uprawniona do nazwania tego tygodnia mianem tygodnia “z dupy”. Jest to stwierdzenie dość asekuracyjne, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że tydzień sam w sobie bardzo starał się byc miłym, emanując pięknie wiosenną pogodą i uśmiechniętymi ludzmi, a jedyną winną jestem tutaj ja z moją pogiętą sinusoidą nastrojów. No nic, świat się chyba już przyzwyczaił.
Jako, że wszystkim smęciłam tylko o rzeczach niezbyt miłych, to wypada w końcu powiedzieć komuś o tych ciekawszych.
W niedziele była osławiona Komunia mojego brata. Jako część klasy burżujskiej wynajęliśmy lokal (lokalik? lokaliczek?). Nikt nie miał ochoty i siły gotować, co miało efekt jak najlepszy. Poza oczywistym zestresowaniem mamy, do którego dołączyła moja trema własna na temat komentarza mojego brata do Komunii było bardzo przyjemnie. Rodzina z Kozienic, kochana, radosna i ciepła idealnie współgrała z łososiem i ananasem na stole, będąc też tłem to komentarzy pt. “Martika jak ty ślicznie wyglądasz!”. Nie sprzeciwiałam się, nie będę ludziom psuć radości.
I tutaj fakt warty zauważenia. Przez cały obiad i posiedzenie moja biała (sic!) sukienka absolutnie nie ucierpiała. Nadal nie mogę tego zrozumieć.
Poniedziałek był poniedziałkiem. Nie lubię poniedziałków niestety. Bo są poniedziałkami. No dobrze, może WF właśnie ów poniedziałkowy i następny, wtorkowy, przerosły moje oczekiwania i było naprawdę (muszę użyć tego słowa) zajebiście, ale nie zmienia to ogólnego wydźwięku dni tamtejszych. Czyli były z dupy. Znaczy ja byłam.
Środa za to po całym dniu irytacji okazała się tym dniem idealnym, ciepłym, słonecznym, spokojnym i szczęśliwym. Ostatnio zaczęłam lubić te feralne znienawidzone wcześniej środy.
Wiem, że wpis także jest z dupy, ale nie można oczekiwać niczego innego po osobie w mojej kondycji. Właściwie piszę dlatego, że przewiduję dość długą przerwę z powodu wyjazdu do Francji i Belgii z orkiestrą, od wtorku do chyba przyszłej środy.
A! No i w końcu mam zielony lakier do paznokci!!! Czekał na mnie na centralnym, w miejscu, w którym tak naprawdę miało mnie nie być. Miło z jego strony. Całkiem ładnie się komponuję z czerwonymi włosami.
1 komentarz
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

zielony lakier i czerwone włosy, to Ty jesteś hardcorem
Ponawiam prośbę o zdjęcie, bo to musi być ciekawy widok ^^
Pomyśl, że inni mają gorzej, np matury mają czy coś