Pół dnia przed kompem mojej mamy robiąc głupią pracę dla Wiesia. Tia. Napisz przewodnik po czymśtam. Już mam dosyć pisania na tej klawiaturze, patrząc jak tekst w wordzie z bezsensownego robi się jeszcze bardziej bezsensownym.
Dlatego włączyłam to okienko, bo do odbywania się tego procederu w tym oknie jakoś przywykłam.
Muszę trochę ponarzekać.
Boli mnie dziwne miejsce. Otóż zrobiłam sobie jakąś krzywdę w prawe górne dziąsło, ale nie tam, gdzie mi mają kiedyś wyrosnąć ósemki, ale tak w okolicy czwórek, tak z boku. Nie wiem jak, nie wiem czym, ale wiem, że boli.
Narzekać jeszcze będę na komunię mojego brata. Otóż jak pewnie zgadliście mój brat ma Komunię. Ale tego, że ma za tydzień już nie wiedzieliście! A właśnie jej termin jest najbardziej irytujący.
Pomijając fakt, że właśnie dziś została przekroczona linia czasu, kiedy moja mama się stresuje i na wszystkich krzyczy z tego powodu (co skutkuje niezjedzeniem przeze mnie śniadania dziś rano, bo Michał się spóźni na egzamin), to jeszcze Komunia jest wtedy kiedy Juwenalia! A tam happysad, Ira, Hey i moi znajomi!
I jeszcze muszę zrobić głupią bazę danych. I hiszpański. I przeczytać Nad Niemnem. I nauczyć się matmy. I chemii.
I mam za rok maturę!
I kobiety są dyskryminowane w pracy i w Polsce jest duże bezrobocie.
I oglądałam dzisiaj film przyrodniczy, w której najpierw samochód zabił tatę-bobaka, a potem mama- bobak szybko znalazła pocieszenie w ramionach młodego samca bobaka. Czytała Krystyna Czubówna oczywiście
I czekolada zawsze się kończy kiedy masz jeszcze na nią ochotę, ale idealnie w tym momencie, kiedy już masz wyrzuty sumienia.
I boję się ciemności i okien w nocy. A przede wszystkim kosmitów i Chupacabry. (Nie Do Wiary w dzieciństwie zostawiło trwałe piętno na mej psychice).
I jestem głodna.
I mam zakwasy na udach. I na pośladkach.
I się boję listopada.
I jestem gruba.
I… tak dalej.
No i jeszcze jestem trochę rozczarowana, ale to już z innego powodu.
Nie ma jeszcze komentarzy
Brak komentarzy.
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz
