Uwaga, będę banalna. Chociaż szczerze mówiąc pisząc to zdanie miałam nadzieję, że owa banalność w moim wydaniu jest czymś nowym i oryginalnym. Ale spokojnie, to z pewnością tylko objaw mojego przerośniętego ego z wyolbrzymioną potrzbą wyróżniania się. Ale to nie moja wina. To wszystko przez imię.
Dobrze, skoro już roztrząsnęliśmy kwestie mojego zdrowia emocjonalno-psychiczno-fizycznego i winy za jego brak, czas przystąpić do owej banalności, która jest celem wywodu. Czas wyciągnąć najgorszy, najbardziej przewidywalny, eksploatowany, oklepany, opisany, rozdrobniony, poszatkowany temat. Jestem pewna, że jest on nieco zawstydzony częstotliwością swojego pojawiania się tu i ówdzie, że wrodzona skromność sprawia, że odczuwa dyskomfort. Jako, że temat jest stworzeniem jak każde inne ma naturalne reakcje, takie jak dostosowywanie się do sytuacji. Jeżeli załóżmy ktoś o nas wiele mówi, rozpowiada niestworzone historie, mimowolnie stajemy się celebrytem, a proces ten połączony jest z niezmienną pewnością, że na to nie zasługujemy, wtedy sSą tylko dwa rozwiązania, ale także zależne od pewnych warunków.
Otóż. Jeśli czujemy, żę jesteśmy w stanie zmienić cokolwiek w kwestii naszej Nie Do Końca Pożadanej Sławy, staramy się to uczynić, nie zmieniając nas przy okazji. Zachowujemy skromność, woda sodowa (z duża zawartością CO2, jeżeli wsadzimy do niej roślinkę wodną, fotosynteza przebiega szybciej- klasówka z biologii, pozdrawiam Panią Profesor) zadziwiająco uderza nam do głowy, a my trzymamy nasze z pewnością nieco już rozbujane ego w stosownych granicach. Wtedy wszystko się układa, sława jak przyszła tak poszła, bo nic i nikt nie jest w stanie utrzymać jej przy sobie nie dbając o nią. Kobiety…
Druga opcja jest wtedy, gdy nieopatrznie pozwoliliśmy naszej popularności/plotkom na nasz temat rozrosnąć się do wymiarów nieopanowalnych. Opinii już nie da się zmienić, pozostaje tylko się dostosować do nowych realiów. Od tego co myślą inni zależy wszystko inne, bo zdążyliśmy już nierozsądnie oprzeć swoją sytuację na warunkach wynikających z ich obecności spowodowanej aktualnym sposobem myślenia (tak wiem, zdanie do przeczytania dwa razy, wybaczcie.). Mamy być fajni? Dobrze jesteśmy fajni, przecież oni tak uważają i nie możemy pozwolić, żeby to się zmieniło. Niech tak myśla dalej, nic nie zaszkodzi trochę poudawać, prawda? Ale… skoro oni tak uważają, to może jednak coś w tym jest i może ja wcale nie udaję fajnego? …tylko może po prostu jestem fajny, taaak to wydaje się dość logiczne, ich jest dużo, a ja sam, więc to oni mają rację, a nie ja. Więc jestem fajny.
Boże… Miało być o Świętach Bożego Narodzenia. O komercji, świecidełkach, prezentach, bla bla bla… Jestem nienormalna.
I jeszcze jedno. To wcale nei jest na poważnie
W każdym razie nie miało być.
2 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

zdanie “do przeczytania dwa razy” przyczytałam 4 razy i nadal nie rozumiem xD ale to nic, pewnie jest mądre
tak, tak, lepiej najlepiej przyjąć to arbitralnie