Zimno, zimno, zimno.
Niemal czuję jak zamarznięta krew z chrzęstem przesypuje mi się w żyłach i jak skrzypi śnieg pokrywający stawy. Na szczęście katar przestał cieknąć z nosa. Zakrzepł.
Wspominając ubiegłoroczny wrzesień byłam przekonana, że przecież MUSIAŁAM trochę przesadzać, chodząc w te i wewte i między jednym a drugim szczęknięciem zębów artykuując coś na kształt “zzzzimnooo…”. Jednak teraz, dnia 16 września roku 2008 oddaję samej sobie honor i obiecuję więcej nie wątpić w prostotę i prawdziwość moich wyznań. Bo sytuacja w tym roku się powtarza. Mimo oczywistej potrzeby i głośnych zażaleń/ skarg składanych przez uczniów w przesteń ani bursa, ani moja szacowna szkoła nie wpadła na to, że jeśli znacznie większa ilość osób niż zwykle podryguje przy każdym ruchu i stara się stać jak najbliżej siebie, to coś trzeba z tym zrobić. Niestety, konkluzja wydaje się zbyt karkołomna dla Odpowiedzialnych Za Ogrzewanie i grzejniki nadal pozostają niewzruszone. Posągowe. Martwe. Smutne. Szare. ZIMNE!
Ale ja nie narzekam. Grzeje mnie od środka
4 komentarzy
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

zimno – najczęściej słyszane przeze mnie słowo w ciągu ostatnich dni. gdyby ogłosić demokratyczne głosowanie to zapewne okazało by się że rzeczywiście jest ZIMNO xD
u mnie nawet w domu nie włączyli jeszcze kaloryferów.
i jedyne co mnie może ‘grzać’ to “..krew rozżażona do białości”.
Stanie w grupkach z powodu zimna sprzyja integracji. :]
jest zimno, zimno, zimno, zimno, zimno, zimno, zimno! Ja chcę wiosnę!!!! pozdro600!