Zawsze

Nie wiem od czego zacząć. Europarada i wydarzenia z nią związane, będące co roku wyjątkowo ciekawym wydarzeniem, tym razem zostały przyćmione przez rzeczy inne, nieopisywalne, sprawiające, że szczęście daje energie na cały dzień biegania w to i z powrotem z waltornią pod ręką, na żartowanie i śmianie się stanowczo-zbyt-głośno. Policzki i przepona bolały od okazywania wesołości, a ja ciągle nie byłam zmęczona i wciąż nie przeszkadzało mi, że ten przemarsz ma ponad kilometr, lub, że trzeba bez sensu siedzieć i czekać w Straży przez trzy godziny na kolejny koncert. Zapomniałam o tym, że wcale nie jest tak łatwo, że jeszcze wiele przede mną, a życie nie jest tak piękną bajką, jakbyśmy sobie tego życzyli. Ale od piątku wydawało się nią niemal nieprzerwanie, i to wrażenie, mimo, że trochę przytłumione zmęczeniem, nadal trwa. Nie myślę, żeby ten stan szybko uległ zmianie. A nawet jeśli coś kiedyś zacznie być nie tak, nie ma rzeczy, których nie można przezwyciężyć, prawda? Razem.

Tak, zawsze. Jestem pewna.

Nie ma jeszcze komentarzy

Brak komentarzy.

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz