Bum.

Że tak powiem mamy mały problem techniczny. Mój szanowny Komputer po latach znajomości, pełnej kryzysów i wzajemnych pretensji, ale też po tysiącach wzruszeń i czułych poklepywań ostatecznie odmówił współpracy. Niestety, biały dymek unoszący się dwa dni temu z jego obudowy bynajmniej nie obwieszczał żadnej radosnej nowiny, a ostatnie popiskiwania procesora zabrzmiały nutami marsza żałobnego. No coż… Ale ja się nie poddam, po tak długiej relacji będę walczyć. Znaczy nie tyle ja, co kolega z bursy, który wyraźnie się ucieszył jak odpowiedzialną ma misję.

Do czasu udanej reanimacji za pomocą diabelnego heretyckiego sprzętu (czego nie rozumiem, tego się boję) zawieszam działalność blogową w tygodniu. Będę miała dostęp do Internetu jedynie w weekendy.

1 komentarz

  1. uuuuuu… szkoda, szkoda.
    mam nadzieję ze komputer się da naprawić (i to szybko), ale wpisy weekendowe to tez coś :)


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz