powyjazdowo

Odkrywczo stwierdzę, że wróciłam. Nie mogę jednak powiedzieć, że wróciłam w pełni sił, bo takie szczegóły jak ból gardła, głos przypominający odgłos, jaki wydają nienaoliwione zawiasy, nie-wiem-ile siniaków niewiadomego pochodzenia i to, że wyglądam jak Rudolf. Czerwononosy renifer. Ale jednak trzeba przyznać było miło i eee… intensywnie. Nie wdając się w szczegóły- wspomnienia ciekawe. Teraz nie mam nawet siły tego opisywać, może później. A może nie… Bo coś czuję, że będzie dość ciężko oddać atmosferę wyjazdu. Teraz tylko przytoczę tekst kapelmistrza, którym mnie uraczył na którymś z koncertów. “Martika! Kto się upoważnił do śmiechu?”

Szkoda tylko, że skład orkiestry był niepełny.

PS: A Ty się nie martw, będzie dobrze.

Liczba komentarzy: 3

  1. Komentarz autor apiliszek on maj 5, 2008 5:10 pm

    mam nadzieję, ze zmutowany głos utrzyma Ci się do środy: chce to usłyszeć! :D
    i zeby nie było ze jestem zła i niedobra to chce zeby TYLKO głos został, ból może minąć :)

  2. Komentarz autor Martika on maj 5, 2008 7:14 pm

    Hehe już nie udawaj i tak wiem, że jesteś zła i niedobra i tylko stwarzasz pozory. A ja mam nadzieje, że jednak mi przejdzie, bo to brzmi naprawdę hardcorowo. :P

  3. Komentarz autor kaemic on maj 7, 2008 8:58 pm

    tęskniliśmy eM

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz