Sama w wielkim mieście

Nie mam co ze sobą zrobić.

Chociaż właściwie mam wiele możliwości. Jest piękna pogoda, mogę iść na spacer, mogę zjeść wielkie lody złożone z nieprzyzwoicie dużej ilości gałek, tych najbardziej kalorycznych oczywiście. Mogę usiąść na ławce i po prostu wystawić twarz na podmuchy wiatru, który dzisiaj tak jak prawie nigdy osiągnął idealną prędkość i temperaturę. Zresztą mogę robić wiele rzeczy.

Ale nie mam z kim. I ta świadomość sprawia, że od razu wszystkiego mi się odechciewa.

Co prawda staram się zagłuszyć to poczucie osamotnienia wszelkimi możliwymi sposobami. Na każdą propozycję reaguję z wielkim entuzjazmem. Tak dobrze granym, że nawet ja już nie jestem pewna czy to tylko gra. Może on jest szczery? Sama nie wiem. W każdym razie, jak widać na razie działa to dobrze. M. idziesz na patio? Pewnie. KFC? Tak, tak! Starówka? Super! Sklep, spacer, lody, cokolwiek. Byleby tylko coś robić, byleby czymś się zająć. Teraz też miałam usiąść i napisać coś, żeby tylko nie skupiać się na tym, że to jeszcze przecież conajmniej półtora tygodnia… No ale ja nigdy nie potrafię pisać na tematy o których nie myślę.

1 komentarz

  1. Komentarz autor Hazardius on kwiecień 28, 2008 10:37 pm

    Pocieszę Ciebie - (tygodnie<miesiące<kwartały). :P
    No. Ja mam szczęście bycia pośrodku. ;P

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz