Zium.

Kiedy człowiek siedzi przed komputerem i czuje, że jego żołądek jest wypełniony po brzegi lasagne nic mu się nie chce. Nie chce się wstać i włączyć lampki, zejść na dół i przeczytać lekturę, która byłą przecież na zeszły tydzień, a tym bardziej nie chce mu się myśleć, jak zacząć notkę na blogu. Jeśli teraz napiszę, że “bo przecież najtrudniejszy jest początek, a potem leci już samo” to będę banalna. Więc nie piszę i przechodzę do potem.

Teoretycznie sobota, jak sobota, tylko, że milsza. Pierwszy raz udało mi się zrobić owocne zakupy. Zwykle pieczołowicie przygotowywane wyprawy do centrum handlowego, poprzedzane wyposażeniem w kompas, mapę i saperkę, kończyły się… No właśnie wstyd się przyznać. Gdy chciałam kupić sukienkę, kupowałam kolczyki, gdy potrzebowałam butów, kupowałam kolczyki, gdy potrzebowałam kolczyków, nie kupowałam nic. I tak od początku czasów. A dziś? Potrzebowałam butów. Kupiłam dwie pary, w tym pierwsze w życiu buty na obcasie >5 cm. Zabiję się. A. I kupiłam kolczyki.

Po posiłku, takim jak powinien być zawsze, od teraz do Końca Czasów, to znaczy po Wielkiej Lasagne, poczułam zew motoryzacji. Spojrzałam na samochód i na zadziorne błyski w jego reflektorach, tym razem nie chciałam pozostać dłużna. “Tatoo… To z lewej to sprzęgło jest, prawda?” “Chcesz się nauczyć jeździć co?” Błysk w oku połączone z jakie-to-już-duże-urosło i po chwili siedziałam na miejscu pasażera, jadąc na miejsce domniemanej kaźni wraz z IMB (Irytującym Młodszym Bratem) za plecami i Szanownym Rodzicem z lewej.

I dojechaliśmy. Po drodze zostałam wstępnie pouczona co i jak, że, no że jak na pierwszy raz to na jedynce i dwójce, no w sumie to ta dwójka to tak nie do końca działa, no ale nie martw się. Miło. Ale jakoś poszło. Sprzegłokluczykibiegigazdoprzodu- jadę, ratunku! Z dumą stwierdzam osiągnięcia: ruszanie (!), ruszanie pod górkę (!!), skręcanie (no ba :p) i osiągnięcie koronne- wyprzedziłam traktor! :D Jak nie zostanę panią inżynier, malarką, pisarką, superbohaterką, zubożałą piosenkarką- beztalenciem lub morderczynią, to zostanę Królową. Kierownicy. :P

Liczba komentarzy: 6

  1. Komentarz autor MarszaL on kwiecień 19, 2008 10:50 pm

    Aaaa… Martika na drodze! Nie ruszam się z domu ;p

  2. Komentarz autor Martika on kwiecień 20, 2008 1:37 pm

    Spadaj Marszal :p Zawsze Twoja wiara we mnie mnie podbudowuje :P

  3. Komentarz autor apiliszek on kwiecień 21, 2008 3:48 pm

    Haha :D, JA w Ciebie wierze !

  4. Komentarz autor Kaemic, N F on kwiecień 21, 2008 5:09 pm

    no no no :D pani Kubica :)

  5. Komentarz autor Martika on kwiecień 21, 2008 7:30 pm

    Och ach dziękuję za wsparcie Kaem i Aga :)

  6. Komentarz autor Łukasz on kwiecień 25, 2008 5:46 pm

    Ty wiesz, co ja mysle o prawku xD
    Tak tak, dla niepoinformowanych, nie zebym bil rekordy samego kursu -12 miesiecy przy full dostepnosci z mojej strony i ze strony instruktorow ;p + pol roku egzaminow, co przy naszym polskim zdawaniu egzaminow i tak jest rekordem ;])
    Po okolo poltorej roku stwierdzam z usmiechem - no nic, moze za 4tym razem… ;p
    Tylko, ze do tego 4tego razy trzeba podejsc… a z tym, to juz jest wiekszy problem… i nie chdzi tu juz tylko o checi… ;)

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz