Zmokła kura

Czekoladowe, waniliowe, straciatella, jagodowe, jogurtowe, sułtańskie, bakaliowe, i jakieś owocowe nie pamiętam jakie. Razem 8. Bilans dnia dzisiejszego. Lodów nie da się przedawkować, zwłaszcza w dzień, jak dzisiaj, kiedy słońce wydaje się mieć ten groteskowy uśmiech rodem z dziecinnych obrazków, który zawsze tak mnie przerażał. No ale dzisiaj konsekwentnie nie zwracałam na nie uwagi, co skończyło się zamknięciem się słońca w sobie i schowaniem za chmurkę. Za wyjątkowo deszczową chmurkę. Za chmurkę, która niepostrzeżenie pojawiła się nad naszymi (moją i Beaty) głowami, gdy pełne energii i lodów stałyśmy pod oknem jakiegoś gitarzysty na jednej z ulic Starówki. Jedna z nas miała kaptur. Druga nie. Ta z kręconymi włosami i w okularach nie miała.
W każdym razie siedzę teraz ze sztywnymi od wodnego roztworu kwasów i smogu włosami, kubkiem herbaty, i ciepłą kołdrą w łóżku i jest idealnie. Życie jest piękne. Wiosna! :)

Liczba komentarzy: 4

  1. Komentarz autor apiliszek on kwiecień 7, 2008 9:20 pm

    a jadłaś smerfowe ? xD są z prawdziwych smerfów robione przez gargamela …

  2. Komentarz autor kaemic on kwiecień 7, 2008 9:32 pm

    najlepsze są lody jabłkowe, mam takie jedno miejsce w Nowym Targu gdzie mają genialne lody, nawet kolejka nie jest zbyt wielka zwykle

  3. Komentarz autor cutebellatrix on kwiecień 7, 2008 11:34 pm

    Buahaha! Piękna sprawa!

  4. Komentarz autor Mag on kwiecień 9, 2008 8:45 pm

    Waniliowo-miętowe. Pyszota! :)

Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz