Mrożone kasztanowce

Po zadręczaniu tekścidłem należałoby napisać coś lżejszego. Jako, że wczoraj była środa, a śród nie znosimy, wczoraj warunków ku temu nie było. Zresztą nie znosimy ich z wzajemnością okazywaną całą gamą sposobów. Łącznie z zaangażowaniem takiego arsenału jak śnieg w marcu i nadgorliwych sprzątaczy/ ochroniarzy w Arkadii. Fakt zagubienia reklamówki podczas jedzenia kolejnego tłustego, będącego kwintesencją niezdrowego jedzenia cheesburgera jest dość dobijający. No, ale plus jest taki, że cheesburgery zawsze są takie same, a satysfakcja ze zjedzenia czegoś absolutnie niestosownego jest niezmienna

Cóż jeszcze ciekawego. Walka z cebulą. Otóż będąc w sklepie z moją współlokatorką (oczywiście obie szablonowo niewyspane, po przegadanej nocy) i jej ojcem byłam świadkiem nauki podejmowania decyzji. Dostałyśmy jakże ważną i arcytrudną misje. Wybierzcie cebule dziewczyny. No taaak. Stanęłyśmy przed majestetycznym stoiskiem, zaprojektowanym dokładnie w ten sposób, żeby do najwyższej półki nie było możliwości dostania się, ale jednocześnie, aby była na tyle blisko, że podejmuje się walkę. Po szybkim zlustrowaniu okazów w zasięgu ręki i my stanęłyśmy do zmagań. Nasze męstwo i odwaga nie znały kompromisów, więc po jakichś 10 minutach dumne trzymałyśmy naszą zdobycz. Nasz łup wojenny. I w tym momencie Aśka spojrzała w dół. Ja podążyłam za jej wzrokiem. Tuż koło naszych nóg lśniły nieprzebrane worki z cebulą. Bywa.

A jako, że zbliża się Wielkanoc zostałam dziś obudzona o porze straszliwej. O 9… Czy nikt nie rozumie, że dla licealistki po trzech dniach chodzenia spać o 2 i wstawania o 7 to jest zbrodnia największa? Gdy otrząsnęłam się trochę i pogodziłam z krzywdą jaka mnie spotkała zostałam bezceremonialnie zaciągnięta na cmentarz. Na cmentarz zimny, odbijający wiatr od marmurów i padający śniegiem na głowę. Na cmentarz, na który trzeba zapomnieć rękawiczek i ciepłych skarpet. Na którym wiadro z zimną wodą ciąży znacznie bardziej niż gdzie indziej, a ręcznik, którym wyciera się grób ma ograniczone zdolności wchłaniania wody. Co nie przeszkadza mu być chorobliwie zimnym. A gdy już z potyczek z kamieniem wyszłam zwycięsko, stanęłam do walki z kasztanowcami. Do walki bezwstydnej i połączonej z profanacją. Ale życzenie mamy to rozkaz… No cóż. To przecież nie nasza wina, że ich gałęzie tak pięknie wyglądają w wazonie i że rosną tylko na cmentarzu i tak wysoko.

Komentarzy: 5

  1. Prawo polskie zabrania ciagania ludzi na cmentarz wbrew ich woli. Warto walczyć o swoje prawa. Niestety, o budzeniu ustawodawca nie wspomina.

  2. no właśnie.. Nic nie mówi na ten temat. Jak już będę Wielką Imperatorką, z pewnością zostanie to zmienione.

  3. przeczytałem “wielkanocną imperatorką”:)

  4. hahaha… cebule mnie rozbroiły !
    a co do wstawania to mnie dziś obudzono o 7:30 (!) tylko po to żeby powiedzieć mi “wstawaj bo nie warto juz spać”. … wiec projekt ustawy popieram ;]

  5. “nie warto już spać” Przecież to zbrodnia! Sprzeczność z definicji! przecież dzieciom potrzeba dużo snu. Dużym dzieciom tym więcej… :)


Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack

Dodaj komentarz