Umh no tak. Witamy ponownie w progach bursy w Warszawie. Trzeba ponownie się przywitać z wiecznie niedziałającym internetem, z niedobrym jedzeniem i z niewygodnym łóżkiem. Z budzieniem rano współlokatorki i z wyrzutami sumienia, że się nie uczę.
Ze szkołą “dla kujonów”, w której na przerwach gra się w brydża, albo w kółko i krzyżyk. W której na korytarzach spotyka się często osobników z kostką rubika o podwyższonej trudności, a słowo “fizyka” słyszy się tak często jak “jedzenie”. Cóż. Byle do przodu 
Ale ja wcale nie narzekam.
Bo jest parę innych spraw, które sprawiają, że jednak mam dobry humor ;D ziuuum
Komentarzy: 4
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

ziuuum? ścinasz sosny z phantasmagorem? xD
nie, nie ścinam z nim sosen. To on mi ukradł moje zium, po prostu zapomniałam zastrzec praw autorskich xD
wytoczysz mu proces? byłbym świadkiem:)
oh jakże miło, że mogę na Ciebie liczyć. Ale nie chce mi się nic wytaczać… Żeby coś toczyć trzeba przyłożyć pewną siłę w odpowiednim punkcie, doprowadzić do zmiany energii kinetycznej…. Cholerna fizyka.