Małe podsumowanie.
Wczoraj wróciłam z wypadu feriowego z moją jakże wspaniałą rodzinką.
Zgodnie
Znaczy ze zgodnością 50%
stwierdziliśmy, że sformuowanie “aktywny wypoczynek” jest oksymoronem.
Jedyną możliwą formą wypoczynku jest obkołderkowanie się w ciepłym łóżku, gdy za oknem śnieg (tak, śnieg!) i zawierucha, z kubkiem herbaty i książka. Książką wyjątkową.
Bo aktualnie narkotyzuję się oparami trzech książek o łącznej masie Encyklopedii PWN. I może i to są romansidła, ale romansidła nieprzeciętne. Romansidła, które umiejscawiają oczy w mokrym miejscu, albo zęby w miejscu uwidocznionym. Znaczy uśmiech na twarz przywołują.
Jeździec Miedziany
Tatiana i Aleksander
Ogród Letni
A wszystko Paulliny Simons.
Dla nieuleczalnych romantyczek z sentymentem do Petersburga. Znaczy dla mnie.
Komentarzy: 3
Komentarze RSS Identyfikator URI TrackBack
Dodaj komentarz

Lubię St. Petersburg.
ja też lubię. Chociaż prawie już go nie pamiętam. Jak przez mgłę prześwitują białe noce i Ermitaż i mosty zwodzone. W końcu miałam tylko 6 lat jak wyjechałam.
A ja nie byłem.